Newer posts are loading.
You are at the newest post.
Click here to check if anything new just came in.

December 18 2011

motoblog
07:50
Dziś kolejny zimowy odcinek mojej pisaniny. Tym razem trochę inne spojrzenie na „grzanie” samochodu. Wiadomo, kiedy temperatura spada poniżej pewnego poziomu, start silnika może być utrudniony. Przypadłość ta praktycznie nie dotyczy silników na ropę, ale właściciele benzyniaków każdego ranka stoją nad swoimi samochodami bezmyślnie i niepotrzebnie spalając przez piętnaście minut mnóstwo benzyny. Nawet podstawowa wiedza z chemii wystarcza, żeby stwierdzić iż jadąc przez kwadrans osiągnie się znacznie lepszy efekt niż przez kwadransa stojąc na parkingu: spalanie wówczas będzie pełne, a więc wydzieli się więcej energii. Dodajmy jeszcze dla porządku, że jeśli transport w ogóle ma wpływ na efekt cieplarniany to właśnie w postaci samochodów rozgrzewanych na parkingach- wtedy skuteczność oczyszczania spalin jest zawsze najmniejsza. I może jeszcze jedna uwaga- myślałem, że niepotrzebna, dopóki nie zobaczyłem statystyk: każdego roku podczas grzania samochodu ginie kilkadziesiąt osób. Nieszczelny układ odprowadzania spalin, albo (tacy geniusze też istnieją) grzanie silnika w zamkniętym garażu to recepta na zaczadzenie. Zakończę tym razem łopatologicznie wytłumaczonym bezsensem takiego postępowania: szron z szyby można szybciej zdrapać, niż czekać dość długo, zanim stopi się sam od nagrzanego powietrza, my zyskujemy cenne minuty snu, a Matka Natura względnie świeży oddech. Byłbym zapomniał: piętnaście minut stania na parkingu z włączonym silnikiem to zużycie benzyny równie temu, z jakim mamy do czynienia jadąc przez dziewięć minut w śródmiejskim korku! Może więc chociaż ten argument przy cenie benzyny nieuchronnie zbliżającej się do sześciu złotych będzie jakimś powodem do uruchomienia logicznego myślenia, a nie silnika.

November 19 2011

motoblog
15:42
7596_abb1
Kiedy wybieramy nowy samochód z reguły staramy się odszukać nie tylko jego specyfikację techniczną, ale także opinie kierowców, którzy już się takim modelem przejechali, albo, jeszcze lepiej, korzystają z niego na co dzień. Jeśli chodzi o specyfikację techniczną to najlepiej pytać w salonie, jeśli jest to pojazd, który jeszcze czasem w salonie można kupić. Jeśli nie to też- jeśli chodzi o niedawno wycofany model- znajdziemy na pewno pomoc u dealera, a jeżeli nie to w serwisie (też najlepiej w serwisie producenta). W kwestii opinii już jednak nie ma po co iść do salonu. Jasną jest rzeczą, że opinie najłatwiej będzie znaleźć w sieci. De facto specyfikacje techniczne samochodów też, ale jednak pełniejsze instrukcje i opisy są w dyspozycji producenta. Natomiast jeśli szukamy informacji w sieci, warto zacząć od forów internetowych poświęconych stricte danemu modelowi. Jeśli takiego nie znajdziemy, może jest forum marki- większość marek ma w Polsce fora swoich miłośników, z których część jest nawet sponsorowana przez właściciela marki. Jest tylko jeden szkopuł: jeśli czytamy opinie, skupmy się głównie na negatywnych. Pozytywną opinię można zawsze kupić, natomiast negatywne, wyolbrzymione czy nie, mogą zwrócić naszą uwagę na konkretne aspekty i problemy związane z naszym wymarzonym samochodem. Nie trzeba chyba też mówić, że opinii warto szukać w kilku miejscach: z reguły jedna strona internetowa nie będzie w stanie dostarczyć wszystkich informacji, które chcielibyśmy znać, natomiast ze znalezieniem kolejnych stron motoryzacyjnych problemu na pewno nie będzie.

October 17 2011

motoblog
08:17

Kto ma rację?

Zwyczajem polskich kierowców jest psioczyć na nadgorliwych policjantów. I chociaż wiele się mówi o złych nawykach kierowców, te schodzą jednak zawsze na dalszy plan. A tu okazuje się, że na dobrą sprawę to policjanci i tak nic nie robią, bo co rusz ktoś jedzie rozmawiając przez telefon, bez świateł, albo- niestety klasyk- po kilku głębszych (ależ nie, panie policjancie to tylko jedno piwo i to dwa dni temu).

Wszystko to razem sprawia, że obraz polskiego kierowcy do kolorowych nie należy, bo rozróżniamy nawet dwa rodzaje ograniczeń prędkości. Zalecana prędkość to według większości kierowców znak w czerwonym kółku, natomiast rzeczywiste ograniczenie prędkości to żółta skrzynka albo inny fotoradar, na przykład taki mobilny na trójnogu. Może więc grzech polskiego kierowcy jest tylko jeden? Na przykład głupota. Albo nieodpowiedzialność, bo w zasadzie w obu przypadkach wychodzi na to samo.

I tak ukłonem w stronę kierowcy jest dziwaczny wymysł „tolerancji” przy przekroczonej prędkości. Bo zgodnie z polskim prawem wolno przecież jechać dziesięć kilometrów na godzinę szybciej niż głosi znak. Absurd nad absurdy, bo jakże to: maksymalna prędkość to maksymalna prędkość plus dziesięć na godzinę? A i w tym marginesie wielu kierowców nie potrafi się zmieścić, co już zakrawa na absurd. Niestety, Polacy nie są aż tak dobrymi kierowcami, żeby jak na wyspie Man, znieść wszystkie ograniczenia prędkości.

motoblog
08:16
5064_5ca6

Całkiem niedawno widziałem, przejeżdżając przez pewną miejscowość w środkowej Polsce, stację paliw reklamująca się niskim poziomem zawartości bio-dodatków w paliwach. Nie wszyscy dziś pamiętają burzę, jaka poprzedziła wprowadzenie ich do powszechnego obiegu. Ścierały się, jak zwykle, środowiska skojarzone z „ekologami” i kierowcy. Pierwsi mówili, że to najlepszy sposób, żeby Matce Ziemi nie robić kuku, drudzy wpadali w lament, że silniki nie wytrzymają, zakrztuszą się i zdechną od nadmiaru witamin z rzepaku.

Parę lat później okazuje się, że rzeczywistość jest jeszcze inna. Było to zresztą do przewidzenia, ale nikt nie słuchał wówczas akademickich dyskusji. Dla środowiska te kilka procent dodatków i tak niewiele zmieniło, zwłaszcza że większość zanieczyszczeń komunikacyjnych bierze się nie z niewłaściwego paliwa, ale z niewłaściwej eksploatacji, a rozumku na stacji nie tankują. Z drugiej strony, silniki starych rzęchów może i padły, ale pytanie, czy wytrzymałyby te kilka lat na jakimkolwiek paliwie.

Na pewno prędko się nie przesiądziemy do samochodów na prąd, a problemy środowiskowe, słusznie czy nie, nie raz i nie dwa staną na drodze miłośnikom motoryzacji. Wszelkie dyskusje tutaj są poniekąd zbędne, bo jedyne co możemy negocjować to czas przejścia na inne paliwo. Silniki benzynowe zresztą i tak są bardzo niedoskonałe, choćby ze względu na swoją niską sprawność, problemem więc nie jest to, że produkujemy zanieczyszczenia jadąc, ale to, że produkujemy ich więcej, niż to potrzebne, żeby jechać.

Reposted byInternatka Internatka

September 24 2011

motoblog
10:58
5251_64f1
Kultura kierowców nie jest czymś stałym i niezmiennym. Coraz częściej zwraca się uwagę nie tylko na bezpieczeństwo, ale właśnie także na kulturę jazdy. Dla samego kierowcy ma ona może i drugorzędne znaczenie, ale dla pozostałych uczestników ruchu jest czymś wybitnie znaczącym. Dziwi przy tym fakt, że sami nie jeździmy na suwak, a oczekujemy od innych kierowców, że wypuszczą nas z osiedlowej uliczki. Takie relatywizowanie nie doprowadzi do poprawy warunków jazdy. Okazuje się tymczasem, że zamiast psioczyć na korki, wystarczy jeździć kulturalniej i daje to znaczną poprawę. W Opolu i Toruniu, gdzie przeprowadzono ściśle ilościowe badanie tego zagadnienia, okazało się, że jazda na zamek błyskawiczny daje zwiększoną o około dziesięć procent przepustowość dróg w newralgicznych punktach miast. Nie potrzeba też żadnych badań, żeby udowodnić, że w atmosferze uprzejmości i wzajemnego zrozumienia jeździ się po prostu lepiej a ilość inwektyw pod adresem innych kierowców zmniejsza się, i to znacząco. Oczywiście, jazda po mieście bywa irytująca, ale to nie wynika tylko z kiepskiej jakości ciągów komunikacyjnych, ale braku odpowiedniej kultury właśnie. Zdenerwowanie za kółkiem jest niemal normą, choć przecież wcale tak być nie musi, jeśli tylko my sami, czyli wszyscy użytkownicy dróg- nie tylko kierowcy, ale motorniczowie, rowerzyści i piesi, zadbamy o to, żeby wszystkim nam było łatwiej.
motoblog
10:50

(eko) Jazda Polska

Polscy kierowcy zdecydowanie nie doceniają zalet ekonomicznej jazdy. Mentalność przeciętnego polskiego kierowcy każe wdusić gaz do samej podłogi i próbować pedał przecisnąć na drugą jej stronę, hamować ostro, bo na ostatnią chwilę i wkręcać tak wysokie obroty, że silnik aż wyje i to wcale nie z radości. W ten sposób traci się nie tylko nerwy, ale można niemal na własne oczy zobaczyć ulatujące z kieszeni złotówki. Ekonomiczna jazda jest trendem, który Polski nie ominął, ale który nie trafił u nas na podatny grunt. Głównym grzechem kierowców jest całkowicie absurdalny styl: jeden samochód- jedna osoba, który w Szwecji czy Finlandii wywołuje niepohamowane zdziwienie. W takim systemie nawet najdroższa komunikacja zbiorowa jest tańsza od samochodu, a w większych miastach jest tak czy siak wygodniejsza i sprawniejsza. Nie umiemy też posługiwać się skrzynią biegów- zbyt późno wrzucamy wyższy bieg, powodując nadmierne zużycie paliwa. Nie znajduje też żadnego uzasadnienia grzanie samochodu na parkingu- i tak zagrzeje się jadąc, a kilka początkowych szarpnięć i tak nas czeka, i tak. Po drugie- to właśnie podczas grzania wozu na stojąco emitowana jest większość zabójczego czadu i znaczna ilość innych substancji szkodliwych, a korzyści z takiego postępowania są, wbrew powszechnej opinii, bardzo mizerne.

August 21 2011

motoblog
09:09
6174_914a
Tankowanie na podrzędnych stacjach ma zabójcze efekty dla silnika. Paliwo niskiej jakości jest zresztą zmorą na wielu stacjach, także tych znanych marek. Generalnie jednak zasada jest prosta, choć niezbyt przyjemna: najbezpieczniejsze są stacje, które zawiodły. Dobrym przykładem jest wzrost jakości paliw produkowanych przez koncern BP po katastrofie platformy Deep Horizon. Ponieważ firma ponosi straty, musi wymyślić sposób na zapewnienie większej ilości klientów, podnosi więc jakość produktu. Podobnie zresztą na lokalnym rynku: jeśli badanie wykaże, że dana stacja sprzedaje w wodę w cenie benzyny, już wkrótce po badaniu będzie tam prawdopodobnie dostępna najlepsza benzyna w okolicy. Podobne zasady rządzą także innymi działami rynku, ale w przypadku stacji benzynowych są widoczne bardzo wyraźnie. Mało tego, taki manewr, polegający na celowej obniżce i podwyżce jakości jest czasem przeprowadzany celowo, ponieważ daje to przewagę nad konkurencją, której paliwa utrzymują się w wyznaczonych normach jakościowych u ich dolnej granicy- jeśli więc tam zostanie podniesiona jakość- różnica będzie niewielka, jeśli natomiast podniesiemy jakość czegoś, co się w normie nie mieściło- różnica będzie odczuwalna. Oczywiście nie są to praktyki, które można pochwalać. Mało tego, należy je karać z cała surowością, jak skoro i tak się zdarzają to my, kierowcy, możemy tę sytuację wykorzystać dla swojego dobra.
Reposted byTheSieradzki TheSieradzki
motoblog
08:55

O skokach cen beznzyny

Zbliżają się wybory (jak zawsze) i pojawiają się śmieszne lub żałosne głosy wzywające do wpływania na ceny benzyny. Postanowiłem więc zająć się nieco sprawą ceny paliwa. Jedni wzywają do obniżenia marży, inni nawołują do zmniejszenia akcyzy, a ja pytam, na ile przełoży się to na kieszeń przeciętnego kierowcy. Odpowiedź jest prosta: prawdopodobnie wcale. Historia z benzyną jest podobna do niedawnej historii cukru. Producenci po prostu testują wytrzymałość klientów. Tak długo, jak będziemy kupowali paliwo, tak długo będzie ono drożało. A to wynika z prostego faktu, że Polacy nie potrafią korzystać z samochodów. Nie mówię tu nawet o ewenemencie w skali światowej pod tytułem „jeden samochód- jedna osoba” oraz „samochodem do kiosku”, ale także o lekceważącym podejściu do eco-drivingu. Zamiast oszczędzać to, co mamy w baku, jeździmy w korkach skokami, zamiast płynnie, zbyt późno zmieniamy biegi, nadużywamy klimatyzacji. Grzechów polskich kierowców jest więcej. A tu tymczasem marży już się nie da obniżyć, bo na niektórych stacjach w cenie benzyny stanowi ona dwa- trzy grosze na litrze. Akcyzę, owszem, teoretycznie można, ale wtedy trzeba by było podnieść VAT, albo akcyzę na coś innego, a sądząc po statystykach policyjnych, alkohol jest tak samo potrzebny jak paliwo (a może by tak podnieść karę za jazdę po pijanemu i dołożyć gratis dla pasażerów, który pozwolili wsiąść za kółko osobie po kilku głębszych?). Można też zmniejszyć akcyzę na paliwo, dajmy na to o złotówkę, a o trzy złote (oczywiście w przeliczeniu) podnieść na paczkę papierosów- zdrowiej i skuteczniej, ale to nadal nierozsądny pomysł.

July 19 2011

motoblog
15:35

Czy opłaca się jeździć?

Okres wakacyjny to czas, kiedy statystycznemu pojazdowi przybywa najwięcej kilometrów na liczniku. Każdy z przejechanych kilometrów ma jednak swoją cenę i to niekiedy dość pokaźną. Liczy się nie tylko paliwo na czas jazdy, ale także paliwo na stanie w korku, a schodzi go tam wcale nie tak mało jakby się mogło wydawać, liczą się przecież także przydrożne bary, toalety czy chociażby kawa. Wszystko to przemnożone przez liczbę postojów daje razem dość pokaźną kwotę. Warto przed wyruszeniem w podróż zaplanować sobie wszystko dokładnie i kilka razy przeliczyć, bo może się okazać, że podróż samochodem będzie nas kosztowała znacznie więcej niż byśmy mogli sobie wyobrażać. Ryzyko rośnie, jeśli jest spora szansa, że nasz pojazd po drodze będzie musiał wjechać na lawetę. Choćby z tego powodu warto wliczyć w koszty podroży także cenę wakacyjnego przeglądu, który może pomóc wcześniej wykryć usterkę i naprawić ją, zanim będzie to trzeba zrobić w drodze. Przy okazji warto wymienić lub uzupełnić płyny, co także wliczy się w koszty, ale poprawi komfort i bezpieczeństwo jazdy oraz może wpłynąć na koszt zużytego paliwa. Warto przy obliczaniu ceny paliwa wziąć pod uwagę, że otwarte okna to nawet siedem procent większe zużycie benzyny, bagażnik dachowy to wzrost nawet o jedną piątą a tylny bagażnik na rowery to przyrost o kolejne dziesięć procent. Jeszcze więcej paliwa potrzeba, jeśli zbyt późno zmieniamy biegi i nierówno jeździmy w korkach- wszystko to, choć pozornie bez znaczenia, może być generatorem całkiem poważnych kosztów podróży.
motoblog
15:33

Wypożyczalnie samochodów

Samochód dla wielu z nas stał się czymś więcej niż tylko środkiem transportu- bardzo często jest to sposób na życie, i to zarówno zawodowe, jak też prywatne. Bardzo często to właśnie samochód jest najwygodniejszym środkiem transportu, ulubionym sposobem zwiedzania i najszybszym sposobem na dotarcie do wyznaczonego celu. O ile jednak w rodzinnym mieście nie jest to zazwyczaj wielki problem, o tyle czasem zwyczajnie nie opłaca się jechać na wakacje samochodem, ale na miejscu dobrze jest mieć własny pojazd do dyspozycji. Rozwiązaniem tego palącego problemu mogą być wypożyczalnie samochodów. Istnieje w Polsce kilka dość znanych sieci wypożyczalni, a poza tym w każdym większym mieście można znaleźć mniejsze wypożyczalnie. Cena wynajmu samochodu zależna jest od jego wielkości, pojemności silnika, okresu wynajmu, wieku i często także dodatkowych czynników. Oczywiście zasada jest prosta- im mniejszy samochód, a dłuższy okres wypożyczenia- tym niższa dobowa stawka. Jednak już to, jak szybko będzie się cena zmieniała jest kwestią bardzo silnie uzależnioną od tego w jakiej wielkości mieście chcemy wypożyczyć samochód, jaka jest tam konkurencja, a także, to jakie jest ryzyko, że jako tymczasowym dysponentom pojazdu, zostanie on nam skradziony. Wszystko to podlega raczej jedynie subiektywnej ocenie, więc cena za dobę waha się pomiędzy sześćdziesięcioma a niemal dwustu złotymi. Nie jest tak, że z wypożyczonym samochodem możemy pozwolić sobie na to samo, na co pozwalalibyśmy sobie z własnym. Dość często spotykanym ograniczeniem jest dobowy limit kilometrów przez dwie pierwsze doby. Jest to zabieg w głównej mierze marketingowy, choć zawsze szuka się dla niego innego uzasadnienia. Trzeba jednak pamiętać zawsze, że za pożyczony samochód w każdej sytuacji odpowiadamy jak za własny.

June 03 2011

motoblog
14:19

Słowo o Autoryzowanych Stacjach Obsługi

Samochód, jak wszystko, może się z czasem zacząć psuć. Wielu kierowców, którzy swoje doświadczenia zdobywało na maluchach, syrenkach czy polonezach wciąż lubi w garażu grzebać w samochodowych drobiazgach. Powiedzmy sobie szczerze jednak, że w nowoczesnym samochodzie niewiele można samemu zrobić. Nawet nie dlatego, że trzeb przy okazji zmienić sporo ustawień w komputerze pokładowym, ale choćby ze względu na zabudowany blok silnika. Wiele podzespołów nowoczesnych samochodów to bardzo zaawansowane technologicznie urządzenia wymagające od naprawiającego nie tylko doświadczenia i wprawy, ale także specjalnych narzędzi, często dostosowanych tylko i wyłącznie do jednej, konkretnej części w ściśle określonym modelu pojazdu. To oczywiście zmusza do korzystania z ASO, czyli autoryzowanych stacji obsługi.Zaraz, zaraz- ktoś powie- dlaczego od razu stacja musi być autoryzowana, przecież to tylko podnosi cenę usług. Abstrahując nawet od tego, że ceny napraw w stacji autoryzowanej nie są wyższe niż w „nieautoryzowanej”, to tym bardziej nie „tylko”. Podstawowym argumentem przemawiającym na rzecz wykorzystania właśnie możliwości autoryzowanej stacji naprawczej jest fakt, że autoryzację uzyskuje się przede wszystkim będąc odpowiednio wyposażonym, a dobry sprzęt, jak już mówiliśmy, jest niezbędnym elementem wyposażenia warsztatu. Argument drugi: ASO zazwyczaj ma ułatwiony dostęp do najwyższej jakości części zamiennych i to zarówno producenta części oryginalnych, jak i preferencyjne warunki zakupu zamienników. Koniec końców, nawet jeśli cena jest wyższa, to płaci się nie tyle za autoryzację, ile za jakość obsługi i świadczonych usług. ASO w przypadku nowych pojazdów jest jedynym rozsądnym wyjściem.
Older posts are this way If this message doesn't go away, click anywhere on the page to continue loading posts.
Could not load more posts
Maybe Soup is currently being updated? I'll try again automatically in a few seconds...
Just a second, loading more posts...
You've reached the end.