Click here to check if anything new just came in.
December 18 2011
November 19 2011
October 17 2011
Kto ma rację?
Zwyczajem polskich kierowców jest psioczyć na nadgorliwych policjantów. I chociaż wiele się mówi o złych nawykach kierowców, te schodzą jednak zawsze na dalszy plan. A tu okazuje się, że na dobrą sprawę to policjanci i tak nic nie robią, bo co rusz ktoś jedzie rozmawiając przez telefon, bez świateł, albo- niestety klasyk- po kilku głębszych (ależ nie, panie policjancie to tylko jedno piwo i to dwa dni temu).
Wszystko to razem sprawia, że obraz polskiego kierowcy do kolorowych nie należy, bo rozróżniamy nawet dwa rodzaje ograniczeń prędkości. Zalecana prędkość to według większości kierowców znak w czerwonym kółku, natomiast rzeczywiste ograniczenie prędkości to żółta skrzynka albo inny fotoradar, na przykład taki mobilny na trójnogu. Może więc grzech polskiego kierowcy jest tylko jeden? Na przykład głupota. Albo nieodpowiedzialność, bo w zasadzie w obu przypadkach wychodzi na to samo.
I tak ukłonem w stronę kierowcy jest dziwaczny wymysł „tolerancji” przy przekroczonej prędkości. Bo zgodnie z polskim prawem wolno przecież jechać dziesięć kilometrów na godzinę szybciej niż głosi znak. Absurd nad absurdy, bo jakże to: maksymalna prędkość to maksymalna prędkość plus dziesięć na godzinę? A i w tym marginesie wielu kierowców nie potrafi się zmieścić, co już zakrawa na absurd. Niestety, Polacy nie są aż tak dobrymi kierowcami, żeby jak na wyspie Man, znieść wszystkie ograniczenia prędkości.
Całkiem niedawno widziałem, przejeżdżając przez pewną miejscowość w środkowej Polsce, stację paliw reklamująca się niskim poziomem zawartości bio-dodatków w paliwach. Nie wszyscy dziś pamiętają burzę, jaka poprzedziła wprowadzenie ich do powszechnego obiegu. Ścierały się, jak zwykle, środowiska skojarzone z „ekologami” i kierowcy. Pierwsi mówili, że to najlepszy sposób, żeby Matce Ziemi nie robić kuku, drudzy wpadali w lament, że silniki nie wytrzymają, zakrztuszą się i zdechną od nadmiaru witamin z rzepaku.
Parę lat później okazuje się, że rzeczywistość jest jeszcze inna. Było to zresztą do przewidzenia, ale nikt nie słuchał wówczas akademickich dyskusji. Dla środowiska te kilka procent dodatków i tak niewiele zmieniło, zwłaszcza że większość zanieczyszczeń komunikacyjnych bierze się nie z niewłaściwego paliwa, ale z niewłaściwej eksploatacji, a rozumku na stacji nie tankują. Z drugiej strony, silniki starych rzęchów może i padły, ale pytanie, czy wytrzymałyby te kilka lat na jakimkolwiek paliwie.
Na pewno prędko się nie przesiądziemy do samochodów na prąd, a problemy środowiskowe, słusznie czy nie, nie raz i nie dwa staną na drodze miłośnikom motoryzacji. Wszelkie dyskusje tutaj są poniekąd zbędne, bo jedyne co możemy negocjować to czas przejścia na inne paliwo. Silniki benzynowe zresztą i tak są bardzo niedoskonałe, choćby ze względu na swoją niską sprawność, problemem więc nie jest to, że produkujemy zanieczyszczenia jadąc, ale to, że produkujemy ich więcej, niż to potrzebne, żeby jechać.
September 24 2011
(eko) Jazda Polska
August 21 2011
O skokach cen beznzyny
July 19 2011
Czy opłaca się jeździć?
Wypożyczalnie samochodów
June 03 2011
Słowo o Autoryzowanych Stacjach Obsługi
Maybe Soup is currently being updated? I'll try again automatically in a few seconds...
